Słyszy się to sto razy dziennie: pura vida. Działa jako powitanie, pożegnanie, „dziękuję”, „proszę bardzo”, „wszystko dobrze” i odpowiedź na niemal każde pytanie. Zwrot rozpowszechnił się po meksykańskim filmie z 1956 roku i stał się eksportową tożsamością kraju — ale też całkiem trafnie opisuje realny stosunek do pośpiechu.
Kraj bez armii
Fakt, który najbardziej zaskakuje przyjezdnych: Kostaryka zniosła siły zbrojne w 1948 roku, po krótkiej wojnie domowej, i wpisała to do konstytucji z 1949. Budżet wojskowy przekierowano na edukację i zdrowie, a kraj utrzymuje od tego czasu wskaźniki alfabetyzacji i długości życia wysokie jak na region. W 1987 roku prezydent Óscar Arias otrzymał Pokojową Nagrodę Nobla za plan pokojowy dla Ameryki Środkowej.
Ta decyzja tłumaczy konkretne rzeczy widoczne w podróży: sieć parków narodowych chroniącą ponad jedną czwartą terytorium oraz kraj, który odwrócił własne wylesianie — z poniżej trzydziestu procent pokrycia lasem w latach osiemdziesiątych do ponad pięćdziesięciu dzisiaj.
Carreta
Carreta típica, wóz malowany intensywnymi wzorami geometrycznymi, jest rzemieślniczym symbolem kraju i elementem niematerialnego dziedzictwa UNESCO. Wozy te wiozły kawę z doliny centralnej do Puntarenas — kilkudniowa podróż — a każdy region wypracował własny wzór. W Sarchí nadal buduje się je i maluje ręcznie.
San José
Stolica rzadko zachwyca od pierwszego wejrzenia, ale trzy rzeczy usprawiedliwiają pół dnia: Teatr Narodowy, zbudowany za pieniądze z kawy w 1897 roku na wzór opery paryskiej; Muzeum Złota Prekolumbijskiego pod Plaza de la Cultura; oraz Muzeum Jadeitu z największą kolekcją prekolumbijskiego jadeitu w Amerykach. Mercado Central to najlepsze tanie jedzenie w mieście.
Święta i obyczaje
Fiesty w Palmares i Zapote w styczniu łączą korridę po kostarykańsku — byka się nie zabija, a ochotnicy biegają przed nim — z koncertami i jedzeniem. Dzień Niepodległości, 15 września, obchodzi się pochodami z lampionami. Sierpniowa pielgrzymka do Cartago porusza ponad milion osób.
Praktyczna uwaga o obyczajach: Kostarykanie są uprzejmi i unikają bezpośredniej konfrontacji. „Może” zwykle znaczy „nie”, a podniesienie głosu uchodzi za nietakt.
Tico i tica
Kostarykanie mówią o sobie ticos i ticas, od zdrabniania końcówką -ico zamiast typowego hiszpańskiego -ito. To przezwisko przyjęte z dumą i słyszy się je znacznie częściej niż oficjalne costarricenses.